Niedoczekanie
957
tytuł:
Niedoczekanie
gatunek:
piosenka
muzyka:
oryginał z:?
1933 roku
słowa:
Przepraszam, że jestem taki blady, ale to ze zdenerwowania. Ona ciągle chce pieniędzy. Ona myśli, że jestem kogut, co może usiąść i znosić złote jajka, a ja nie mogę. Ja nawet zwyczajnych nie mogę. Ale à propos pieniędzy i ptaków, gdzieś coś takiego czytałem, zdaje się w rzymskiej mitologii stało, że gęsi uratowały rzymski kapitol. Mój kapitał one nie uratują. I w ogóle cała ta historia z tymi gęsiami to zdaje się jest kaczka. Słowem straszne czasy, tak zwane O tempora, o mores! W interesach nastała wielka rozmaitość. Raz nie ma pieniędzy, drugi raz nie ma, a jak są, to ich nie widać. Trzeba oszczędzać, oszczędzać. Ja oszczędzam gdzie mogę. Ja się państwu przyznam pod dyskrecją, że u mnie w domu w ubikacji zamiast rolki papieru to wisi serpentyna. No trudno, trzeba oszczędzać. Mój przyjaciel, Mietek Karmazyn, właściciel składu futer na ulicy Miodowej, dostał takiej manii prześladowczej. Jemu się zdaje, że te wszystkie zwierzęta w sklepie u niego odżywają, przychodzą do niego w nocy i straszą go. Ja nie rozumiem czego się jest bać. Co już jest, jak przyjdzie tych kilkadziesiąt królików? Nieszczęście? Albo drugi mój przyjaciel, Karolik Gimpel, przywiózł mi butelkę wina z Paryża. Ale bałem się to wino pić. Ja wiem, może zatrute? Posłałem do laboratorium, żeby zbadali. To zrobili analizę i odpisali: Pański koń ma cukier. Właśnie, to są ich kawały i to są moje interesy. A przy tym te płatności, te płatności! Ale skąd na to brać? No bo przepraszam...
Jak mnie nie płaci Fuchs,
Jak mnie jest winna firma Lux,
Jak mnie nie płaci Hosenglanz,
Matrosentanz i Rosenkrantz.
Jak mnie nie płaci Blass,
Jak mnie nie płaci Glass
Jak mnie wstrzymuje dziesięć dni
Sto złotych Salzman et Compagnie.
Jak mnie jest winien Gutmann
I Kłobuszewski, i Lutmann,
Jak mnie nie płaci Süss
I Maliniak, i Grüss.
Jak mnie nie płaci Blaum
Plus Tennenbaum, plus Pfaum.
I jak ja wiem, bo to się wi,
Że to jest à fonds perdus,
Że ja to muszę stracić,
To ja mam jeden płacić?
To ja mam jeden być ten święty,
Że płaci jak najęty?
Ten rusałek mam być, ten cud,
Że zanosi forsę w lud?
To ja mam być ten przykład,
Ten obywatel, ten unikład?
Że ja mam mówić: proszę,
Już przenoszę, co do grosze?
I do tamtej, i do tej,
Tu sto złotych, tam sto złotych?
Temu da, tamtemu da,
W każdego pcha i zawsze ma?!
I zawsze może i jest w stanie?!
Niedoczekanie!
06.12.2024
Objaśnienia:
1)
à fonds perdus
-
(fr.) wtopiony kapitał, stracone pieniądze
2)
à propos
-
(franc.) właściwie, przy okazji, o!
3)
et
-
(fr.) i, w języku polskim „ot”, „takie tam”
Przepisał Nowak.
Szukaj tytułu lub osoby
Posłuchaj sobie
0:00
0:00
prędkość odtwarzania: × 1
stała wysokosć dźwięku:
Etykiety płyt



Przepraszam, że jestem taki blady, ale to ze zdenerwowania. Ona ciągle chce pieniędzy. Ona myśli, że jestem kogut, co może usiąść i znosić złote jajka, a ja nie mogę. Ja nawet zwyczajnych nie mogę. Ale à propos pieniędzy i ptaków, gdzieś coś takiego czytałem, zdaje się w rzymskiej mitologii stało, że gęsi uratowały rzymski kapitol. Mój kapitał one nie uratują. I w ogóle cała ta historia z tymi gęsiami to zdaje się jest kaczka. Słowem straszne czasy, tak zwane O tempora, o mores! W interesach nastała wielka rozmaitość. Raz nie ma pieniędzy, drugi raz nie ma, a jak są, to ich nie widać. Trzeba oszczędzać, oszczędzać. Ja oszczędzam gdzie mogę. Ja się państwu przyznam pod dyskrecją, że u mnie w domu w ubikacji zamiast rolki papieru to wisi serpentyna. No trudno, trzeba oszczędzać. Mój przyjaciel, Mietek Karmazyn, właściciel składu futer na ulicy Miodowej, dostał takiej manii prześladowczej. Jemu się zdaje, że te wszystkie zwierzęta w sklepie u niego odżywają, przychodzą do niego w nocy i straszą go. Ja nie rozumiem czego się jest bać. Co już jest jak przyjdzie tych kilkadziesiąt królików? Nieszczęście? Albo drugi mój przyjaciel, Karolik Gimpel, przywiózł mi butelkę wina z Paryża. Ale bałem się to wino pić. Ja wiem, może zatrute? Posłałem do laboratorium, żeby zbadali. To zrobili analizę i odpisali: Pański koń ma cukier. Właśnie, to są ich kawały i to są moje interesy. A przy tym te płatności, te płatności! Ale skąd na to brać? No bo przepraszam...
Jak mnie nie płaci Fuchs,
Jak mnie jest winna firma Lux,
Jak mnie nie płaci Hosenglanz,
Matrosentanz i Rosenkrantz.
Jak mnie nie płaci Blaff,
Jak mnie nie płaci Glass
Jak mnie wstrzymuje dziesięć dni
Sto złotych Salzman et Compagnie.
Jak mnie jest winien Gutmann
I Kłobuszewski, i Lutmann,
Jak mnie nie płaci Süss
I Maliniak, i Grüss.
Jak mnie nie płaci Blaum
Plus Tennenbaum, plus Pfaum.
I jak ja wiem, bo to się wie,
Że to jest à fond perdu,
Że ja to muszę stracić,
To ja mam jeden płacić?
To ja mam jeden być ten święty,
Że płaci jak najęty?
Ten rusałek mam być, ten cud,
Że zanosi forsę w lud?
To ja mam być ten przykład,
Ten obywatel, ten unikład?
Że ja mam mówić: proszę,
Już przenoszę, co do grosze?
I do tamtej, i do tej,
Tu sto złotych, tam sto złotych?
Temu da, tamtemu da,
W każdego pcha i zawsze ma?!
I zawsze może i jest w stanie?!
Niedoczekanie!