Leśna rodzina
481
tytuł:
Leśna rodzina
Piosnka
gatunek:
walc
muzyka:
słowa:
(wersja T. M. Piotrowskiego)
Rośnie różyczka pośród traw
Wydając miłą woń
Przyleciał motyl i bez praw
Usiada na jej skroń
Oburza się różyczka tem
Odpędza go na (wraz?)
Motyl zaś uczuł coś w sercu swem
I błaga długi czas
O, pozwól, tak pozwól, powąchać choć razPowąchać choć raz
Gdy mógł już nazwać różyczkę swą
Odleciał do innych stron
A inne motyle pieściły ją
Między niemi bąk
Nawet ów komar, co brzydki jak smok
Choć ma on serce, jak głaz
Nie odstępował ją ani na krok
Lecz błagał długi czas
Wraca motylek do róży swej
Z rozkoszy serce draga
Zdziwił się jednak, że obok niej
Wyrosły pączki dwa
Szczęśliwym jednak czuje się
I pieści się z nią wraz
Choć koło róży już pączki dwa
Choć minął krótki czas
A jednak zaledwie powąchał ona razPowąchał on raz
(oryginalny tekst za Trubadur nr 18 z 1908 r.)
Rośnie różyczka pośród traw
I miłą wydaje woń
Przyleciał motylek, no i bez praw
Siada wprost na jej skroń
Oburza się tem różyczka ta
I spędza motylka wraz
Motyl zaś nie ustępuje na krok
Lecz błaga długi czas:
O pozwól, ach, pozwólPowąchać choć raz – choć jeden raz
Gdy motyl już różę mógł nazwać swą
Do innych odleciał łąk
A inne motyle pieściły ją
Między niemi i bąk
Nawet komar, brzydki smok
Co serce ma jak głaz
Nie chciał ustąpić ani na krok
Lecz błagał długi czas:
Wraca nasz motyl do róży swej
Z radości serce drga
Zdziwił się mocno, że obok niej
Wyrosły już pączki dwa
Szczęśliwym jednak czuje się
Nasz motyl ze swą różą wraz
Że obok niej już pączki dwa
Choć minął krótki czas
A jednak zaledwiePowąchał tam raz – tak, jeden raz
07.08.2025
Objaśnienia:
1)
zaś
-
znów (w związku z tym), zwykłe „znów” jednak pyklub „w przeciwieństwie do wspomnianego” potem natomiast pyk(trudno jest to „zaś” wytłumaczyć…)
2)
tem
-
tym
Pana Piotrkowskiego „przepisał” Franek.
Szukaj tytułu lub osoby
Wykonawcy:
Wykonawcy:
Posłuchaj sobie
⋯ ※ ⋯
Victor seria V ze zbiorów:
DAHR (adp.library.ucsb.edu) 0:00
0:00
prędkość odtwarzania: × 1
stała wysokosć dźwięku:
Etykiety płyt



Rośnie różyczka pośrod drzew wydając miłą woń, przyleciał motyl i bez trosk usiada na jej skroń
oburza się różyczka wnet okręca go na wznak, motyl zaś uczuł coś w sercu swym i błagał długi czas.
O, pozwól, tak pozwól, pokochać choć raz, pokochać choć raz.
Gdy mógł już nazwać różyczkę swą, odleciał do innych stron, a inne motyle pieściły ją między niemi bo,
nawet łupkowar co brzydki jak smok, choć ma on serce jak lak, nie odstępował ją ani na krok,
lecz błagał długi czas.
O, pozwól, tak pozwól, pokochać choć raz, pokochać choć raz
Wraca motylek do róży swej z rozkoszy serce draga, zdziwił się jednak, że obok niej wyrosły pączki dwa. Szczęśliwym jednak czuje się i pieści się z nią wraz, choć koło róży już pączki dwa, choć minął krótki czas,
a jednak zaledwie pokochał on raz, pokochał on raz.
To nie jest sztuka wpisywać, co się wydaje, że się słyszy.
Trubadur nr 18 z 1908 r.:
https://polona.pl/item-view/cbda932b-b636-4520-a709-10258d4e62af?page=2